Śmierć celebryty

W dążeniu do bycia znanym i rozpoznawalnym nie przebieramy w środkach. Liczy się cel - status celebrities.

Aby umrzeć trzeba się urodzić. Banał.



Jak rodzi się w Polsce celebryta? Myślę że na tyle sposobów na ilu chce nim być. Jednakże są dwie, generalne drogi. Szybko, jak burza z piorunami albo mozolnie, konsekwentnie i prawdziwie. Banał. W tym kraju nie trzeba mieć żadnego wykształcenia, ŻADNEJ PASJI, inteligencji!! etc. by zostać znanym z tego że jest się znanym. Banał. Za to ciało, cycki, jędrne pośladki i napompowane usta, wulgarny strój tak. Banał. Nie trzeba kompletnie niczym się zajmować. Ponoć wystarczy być. Banał. Banał, banał banał??? Bodajże w Anglii istnieją specjalne szkoły, które uczą wszystkiego co związane z tym zawodem. Bo to wcale nie jest taka banalna sprawa!

Celebrytyzm to ciężka praca, wysiłek i ogromne pieniądze. Po pierwsze aby być celebrytą, coś za tym wszystkim musi stać. Jakaś myśl, idea, przesłanie. Nie kupuję czegoś tylko dlatego, bo chcę to kupić. To bezsens. Kupując suszarkę do włosów nie kupuję jej tylko po to by ją kupić, kupuje ją, bo będę nią suszył swoje mokre włosy po kąpieli.

Po drugie trzeba mieć na siebie pewną koncepcję. Pewne założenia tego, jak chcemy być odbierani, jak chcemy prezentować się publiczności etc. Każdy szczegół musi być zaplanowany. Powoli mnie to męczy, że wszyscy młodzi ludzie w Polsce chcą być sławni. Chcą być celebrytami. Ciągłe publikowanie idiotycznej wzmianki w prasie na temat kataru czyjegoś psa kompletnie już na mnie nie działa. Rozumiem ludzki ekshibicjonizm, to fajna sprawa, ale mamy już tego przesyt. Mamy za dużo celebrytów, jeszcze więcej stylistów, blogerek i całej maści osób pretendujących do bycia znanym. Jezu, jakie to denerwujące!!!!

Niech ludzie sobie w końcu uświadomią, że nie KAŻDY, i nie WSZYSCY będą gwiazdami. Gwiazdą się rodzi i gwiazdą się umiera. Oczywiście jeśli ktoś dobrze interpretuje pojęcie i status gwiazdy. Dlatego niech wszyscy celebryci po prostu umrą. Niech nie będzie celebrytów, gównianej sieczki, która nie wnosi nic do naszej rzeczywistości, oprócz tysięcy ton zmarnowanego papieru, bo przecież gdzieś muszą się pokazywać... Niech nie będzie bankietów, afterów i szołów... Czy bez tego nasze życie będzie uboższe? Z pewnością nie...
Trwa ładowanie komentarzy...